„Mroki” tom II – Katarzyna Szewioła – Nagel (przedpremierowo)

Lili
źródło grafiki :http://asset-1.soup.io/asset/5481/0794_1a87.jpeg

Abym mogła napisać Wam kilka słów na temat drugiej części „Mroków”, musiało minąć 10 godzin. Pierwszy raz coś takiego u mnie nastąpiło, ponieważ swoje opinie piszę zazwyczaj zaraz po przeczytaniu, bądź chwilę później.
Jednak tym razem dziesięć godzin temu pożegnałam się z Autorką „Mroków” mówiąc, że jej nienawidzę (moja nienawiść zawsze jest chwilowa).
Co mogę powiedzieć o samym tomie drugim?
Zawiodłam się.Ale od początku ^^
Pierwszym, co kojarzy mi się z drugimi „Mrokami” jest piosenka Enej „Lili”. Słuchaliście? Moim zdaniem (już Wam to mówiłam) oddaje ona niemal idealnie to, co znajduje się wewnątrz powieści.

„Zobaczył ją tak bardzo blisko,
Tak naturalnie, przepiękną Lili,
I zapamiętał kolor, wszystko,
Już zakochany był, tak zakochany był!
Na jego oczach było lśnienie,
Kolory, barwy i jej odcienie,
I jeszcze ta obietnica dana:
Ja namaluję Lili dzień!”

To oczywiście odnośnie mojej ukochanej (nie licząc Leto, który tu występuje wyłącznie epizodami) dwójki bohaterów. Powiedzieć Wam trzeba, że część pierwsza nie łączy się z tą częścią, której jeszcze przeczytać nie możecie – jest przed wydaniem. Dzieje się natomiast w tym samym czasie. Zabawnie było wyobrażać sobie podczas czytania, co robi w danym momencie Leto, znajdujący się w wiosce wszystkim już znanej ;)
Fragment powyżej bardziej pasuje mi do Moriena, zaś ten poniżej do Lili. Tak, główna bohaterka ma na imię Lili :P

„Dostała wszystko za spojrzenie,
Za mały dotyk, przypadkowy ruch,
To wszystko nie jest jej marzeniem (…)”
„A kiedy zajdą te dniI jego słodka Lili
Odjedzie we mgle czarnym koniem!
Powie, że to nie grzech!
Jego kolej na gest,
Bo wie gdzie ona jest,
I weźmie do rąk Morze Czarne i ją,
Zaczaruje w tę noc!”

Kolejnym moim skojarzeniem, jest to zdjęcie, które Stag już Wam udostępniła. Dlatego moja recenzja jest pod nim. Oddaje Lilian.

Co ja mogę powiedzieć o „Mrokach”? Nie wiem. Niebywale ciężko mi się myśli na ten temat, bo emocje, jakie wywołała we mnie Stag swoim składaniem literek w logiczną, barwną, poruszającą całość, odebrały mi mowę i jasność myślenia. No cóż…

Ta część jest dopracowana, rozbudowana, przemyślana. Może powiem Wam, dlaczego jestem zawiedziona. Właśnie dlatego: Stag ma zdolność bardzo szybkiego prowadzenia wątków. Ja rozpisuję się na kilkaset stron, ona zaś na połowę mniej, przez co jako czytelnik poczułam się kolejno:
Podekscytowana na początku, gdy poznawałam Lili, w której każda z nas znajdzie chociażby cząstkę siebie. Ja znalazłam. Zafascynowana, gdy poznałam Moriena, którego bym chętnie przygarnęła (tak samo jak Leto), żeby tylko zacna Autorka nie zesłała na niego gromów. Zakochana i zniecierpliwiona, gdy ujrzałam ich wątek miłosny, który zawiązał mi serce na supeł. Zadowolona, gdy powoli przechodziłam przez szkołę magów, czy siedziałam „Pod Baranim Łbem”. Zrelaksowana, kiedy obserwowałam społeczeństwo magiczne i ludzi przy ich codziennych obowiązkach. Przerażona, gdy zdałam sobie wreszcie sprawę z tego, co przecież Stag potrafi w kwestii siania zniszczenia… Zdenerwowana, gdy akcja nabrała rozpędu. Gdy wyszliśmy ze szkoły. Wystraszona (plus kilka dodatkowych emocji), kiedy zbliżyłam się do końca. A później kolejno: zrozpaczona, zdruzgotana, załamana i nieszczęśliwa. Nieszczęśliwa jestem nadal.

Stagerlee daje. Stagerlee odbiera.

Natomiast zawiedziona jestem, bo to wszystko tak szybko się skończyło. I tylko dlatego! Bo ja już teraz, w tym momencie, gdybym miała część trzecią, usiadłabym z nią na łóżku i czytałabym z otwartymi ustami, nie mogąc się oderwać. Zwłaszcza, że (dzięki bliższej znajomości z Autorką) wiem mniej więcej, jakie zawiąże w niej wątki ;) Oczekiwanie jest najgorsze. Uciążliwe, kiedy żołądek ma się zawiązany na supeł pod wpływem emocji. Ona mnie kiedyś wykończy, mówię Wam.

Musicie wiedzieć, że nie zachwalam „Mroków” dlatego, bo znam Autorkę. Tym bardziej trudniej mi się o nich pisze (sklejam tą marną wypowiedź już dwie godziny). Chwalę „Mroki” dla „Mroków”, bo są tego warte. Autorka zrobiła mega krok w stronę sukcesu. W stronę udoskonalenia się. Książka zapada w pamięć i chociaż cudnych opisów jest mniej, to ja do niej wrócę, żeby móc zapamiętać. Żeby odnaleźć zdania, które przesłaniała mi łzawa mgła. Zdania, które pochłaniałam tak szybko, że sama za sobą nie nadążałam. Był taki moment, nie powiem jaki, w którym musiałam przestać czytać. Po prostu nie mogłam. Zamiast czytać, to ja siedziałam i płakałam do chwili, aż nie uspokoiłam się na tyle, aby móc dalej brnąć przez to wszystko. To było najtrudniejsze. Doczytać do końca, kiedy ogarniały mnie tak zróżnicowane odczucia, że miałam ochotę wyrzucić laptopa przez zamknięte okno, a na Stag posłać kilo „mięsa” (:P).

„Mroki” tom II opowiada o miłości, buncie, przyjaźni, krzywdzie, cierpieniu, radości. O oddaniu, poświęceniu i lękach. Mamy tam wątki, które z powodzeniem odnajdziemy w naszej niemagicznej rzeczywistości, zachowania, z którymi się utożsamimy, sytuacje, które z pewnością znane są niektórym z nas z doświadczenia. Nie mamy banalnej, powtarzającej się historii. Znów dostajemy coś na swój sposób wyjątkowego, co nas pochłania, wciąga i więzi.Wierzcie, lub nie, ale ja wciąż tkwię w tym świecie. Rozpamiętuję to, co się wydarzyło, wyobrażam sobie, a także podświadomie i świadomie układam scenariusze do kontynuacji (przekleństwo autora). Napiszę sobie opowiadanie konkursowe na pocieszenie… ^^Katarzyna Szewioła – Nagel i tym razem nie powiedziała ostatniego słowa, a ja wiem, że długo go jeszcze nie powie. Pozostawiła niedosyt, mieszankę ciekawości ze smutkiem i zniecierpliwieniem, a także złość na prawo Autora do znęcania się nad Czytelnikiem.

Autorzy są podli ;)

Więcej na temat fabuły powiedziała Markietanka, której recenzję umieściła Stag u siebie, czyli tu:
https://www.facebook.com/notes/katarzyna-szewioła-nagel-mroki/mroki-tom-ii-recenzja/570581989669722
Ja nie będę się powtarzać, zresztą nie ma takiej potrzeby – po co odbierać Wam radość z czytania? :P Nie będzie zaskoczeniem, gdy „Mroki II” polecę. Polecam z czystym sumieniem i z całego (wciąż rozbitego) serca! Autorce dziękuję, że mogłam to przeczytać już teraz, pominąwszy miesiące oczekiwania na opublikowanie, chociaż papier kupię jak tylko się ukaże, jeszcze „ciepły”, bo po prostu muszę mieć!
A Ty, moja droga Stagerlee, piszże już ten III tom, zanim zejdę ze zniecierpliwienia… Proszę ♥
Kochani, nie będę przedłużać, po prostu widzimy się na kartach tomu drugiego „Mroków”, fascynującego, tajemniczego i równie Mrocznego, co pierwszy!

A.M.CH.

Kategorie: Fantasy, Recenzje i opinie. Tagi: , , , . Autor: A.M. Chaudière. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

O A.M. Chaudière

Ruda z wyboru, buntownik też z wyboru. Utopiona w fantasy, zakochana w słowach oraz… Pasjonatka prawdziwego piękna. Fanatyczka pachnącego kwiecia i dobrej herbaty, tej czarnej. Autorka poczytnej powieści, która jeszcze wtrąci swoje trzy grosze do świata w kolejnych dwóch częściach, jak tylko raczą przybyć wezwane. (mówią, że cierpliwość to cnota) Kocha życie tak bardzo, jak nienawidzi. Ceni święty spokój i poprawnych politycznie ludzi, szaleństwem nie gardzi. Słowem – architekt. Robienia, nic nierobienia, życia. A przede wszystkim niemożliwych zwycięstw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *