„Bestia” Adrian Atamańczuk.

„Każdy umysł ma granicę, po której przekroczeniu pozostaje tylko obłęd.”

Niełatwo pisze się opinie o takich książkach. Wierzcie lub nie, ale w dalszym ciągu zastanawiam się, jakich użyć słów? Jak je poskładać, aby stworzyły klarowną całość? Co napisać? Przychodzi mi do głowy niezliczona ilość określeń, zwrotów, porównań… i żadnego nie potrafię wybrać.
W każdym razie dłużej zastanawiać się nie będę. Zdążyłam wypić już dwie herbaty, więc teraz spokojnie mogę Wam tutaj pomarudzić :D
„Bestia” to kolejna powieść, którą napisał Adrian Atamańczuk. Ocenia mi się ją łatwo, bo ona jest łatwa. Dałam 8/10. Proste fantasy, miejscami klasyczne, lecz posiadające tak wiele zaskakujących elementów, że nawet nie próbuję jej przyrównać do czegokolwiek innego. Przede wszystkim zaznaczyć trzeba, że jest inna niż „Arlin”. Jak dla mnie, to powieść jedna z lepszych w swoim rodzaju. Zaskakująca. I fundująca nam prawdziwy powrót do przeszłości!

Ale co tu dużo mówić?! Atamańczuk świetnie składa literki! Jak zawsze popisuje się talentem w dobieraniu słów, porównań, układaniu zdań. Przekazuje prawdy moralne i pokazuje rzeczywistość taką, jaka jest. Jaka jest także teraz. Często okrutna. Niesprawiedliwa.
Zabiera nas w podróż po świecie pełnym tajemnic, mroku i cierpienia, teoretycznie nie dając ani chwili wytchnienia, zaszczycając tylko drobniutkimi okruszkami radości.
To prawie jakby uderzał Czytelnika z rozmachem rękawicą w twarz, mówiąc: ‚podnieś się, obudź. Świat nie będzie czekał. Nie wiesz, co Cię spotka, ale to Ty jesteś kowalem własnego losu. Żyj!’
Obserwując głównego bohatera, takie właśnie odniosłam wrażenie.
„Bestię” z pewnością można zaliczyć do książek „budujących”, po których przeczytaniu człowiek zastanawia się nad wszystkim. Chociażby przez chwilę. Zatrzymuje się. Chociażby na chwilę.
I o to właśnie chodzi ;)

A kim jest Bestia z Albaresch?
Podczas czytania zadawałam sobie to pytanie nieskończenie wiele razy. Nurtowało mnie, nęciło, męczyło… Liakur momentalnie uzyskał moją sympatię, utożsamiłam się z nim pod tyloma względami, a przede wszystkim tak bardzo mu współczułam! Autorzy są podli…
Nie wiedziałam kim jest, po co jest, co on tam robi i skąd się wziął… Jaką historię ma za sobą? Chciałam go poznać i poznawałam stopniowo, kartka za kartką, bo Autor nie odkrywa wszystkiego od razu. Przez dłuższy czas wiemy tylko, że jest wyjątkowy, posiada zdolności, jakich nie mają ludzie, bliskie wampirom, ale ostatecznie nic nie jest takie, jak nam się wydaje. Wszystko to trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, tajemnicami podsycając dobijającą człowieka ciekawość.
Dowiedziałam się, kim jest Bestia z Albaresch i jakież było moje zaskoczenie! Tego się nie spodziewałam. Nie spodziewałam się również tego, że zastanę u Adriana… wampiry (nie, Liakur nim nie jest) :D
Moje zaskoczenie przez to wzrosło jeszcze bardziej, a już zenitu sięgnęło, gdy przeczytałam JAKIE to są wampiry.

Istotnie, mamy tu epicki powrót do przeszłości, i jeśli nie inne elementy tej powieści, to ten właśnie zadowoli nawet najbardziej wybrednego czytelnika. Nie uświadczycie pięknych, lśniących w słońcu wampirów, które chętniej się… hmm. Uprawiają seks, niż zabijają (tak, to do Ciebie, moja zacna Autorko „Mroków”. Widzisz? O normalnych też czytam i też lubię :P).
Ba! Zabijają i to nader chętnie. ^^ Z początku, gdy się z nimi zetknęłam, nie mogłam dojść do tego, co to do cholery za potwory! No jakże tak! Brzydkie, żylaste, skrzydlate, prymitywne. Z wybranymi inteligentnymi jednostkami, bo ktoś tym światem we mgle musi trząść. Wow. Byłam w szoku :D Ich opis porażał. I czyny także. A stronę dalej padła nazwa, którą siebie określali i zaskoczenie wzrosło, pomimo że już wcześniej było to niemożliwe, wywołując zaraz po tym radosny śmiech (wybacz drogi Autorze <3) :D I ta mgła! Opis gór, szlaku, unoszących się nad całym terenem mgieł, walki dnia z nocą… Fascynujące. Mgła mną zawładnęła.
Oczywiście nie zdradzę Wam żadnego szczegółu, bo byłoby to zbyt piękne :P
Powiem jeszcze tylko, że „Bestię” przeczytać warto.
Opowiada naprawdę interesującą historię. Pokazuje, jacy potrafią być ludzie, jak trudno czasem jest godnie żyć, jak wiele musimy przejść prób, by stanąć na niewyraźnej prostej, która często prostą nie jest.
Pokazuje prawdę.
Wyzwala tyle emocji, że już teraz sięgnęłabym po część następną. A ta kończy się w tak głupim momencie, że Autorem chciałoby się potrząsnąć :P
Wzrusza, zaskakuje, wzbudza strach i bawi. Jest fantasy. Wyjątkowo dobrym fantasy.

Pomarudziła Wam Anna Chaudière. Autorka „Niewolnicy”.
Dziękuję za uwagę ;) <3

I zapraszam w nasze skromne progi:
Autora
https://www.facebook.com/pages/Adrian-Atama%C5%84czuk/200405983474399?ref=stream
I moje
https://www.facebook.com/A.M.Chaudiere

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *