“Mroki” Katarzyna Szewioła – Nagel

Całkiem niedawno skończyłam czytać “Mroki” – niebanalną książkę, do której chce się wracać. Ba! Tego świata nie chce się opuszczać! 
Poniżej zamieszczam Wam moją opinię na jej temat, którą znajdziecie między innymi także na Lubimy Czytać i na naszych stronach na FB – moich i autorki. 
https://www.facebook.com/A.M.Chaudiere
https://www.facebook.com/pages/Katarzyna-Szewio%C5%82a-Nagel-MROKI/521026877958567
https://www.facebook.com/katarzyna.szewiolanagel?hc_location=stream
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/161289/mroki/opinia/12890913#opinia12890913

Nie będę przedstawiała autorki, nakreślała Wam, czyj to jest debiut, kiedy został napisany i tym podobne, czy opowiadała pokrótce, o czym jest ta książka. Recenzentki mnie ubiegły ;) Poza tym, ja nie należę do grona recenzentów, a autorów i przedstawię Wam moje odczucia odnośnie książki, a także emocje towarzyszące podczas czytania. Po więcej serdecznie zapraszam do lektury. Warto!

“Mroki” czyta się szybko, książka nie jest opasłym tomiszczem, wszystko jest wyraźnie i przejrzyście napisane. Przeczytałabym ją wcześniej, gdyby nie inne obowiązki. Ale nareszcie skończyłam :)) Piszę nareszcie, ponieważ nie mogłam się doczekać. Mamy tu niebanalny pomysł na fabułę.
Ale od początku.Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, był język, jaki autorka przypisała bohaterom. Zróżnicowany, do którego trzeba przywyknąć, co zaś przychodzi już po kilku stronach ;) Pomieszanie mieszczańskiego słownictwa z tym wiejskim, z czasów minionych epok. Nie sprawia on trudności, wszystko doskonale się rozumie, w dodatku dzięki temu poznajemy ten świat od podszewki, mamy możliwość wtopienia się weń, współistnienia z bohaterami.
Świat przedstawiony… Strasznie dużo można by o nim powiedzieć. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że Kasia jest lepsza od Sapkowskiego, do którego musiałam się przyzwyczaić, by go polubić. Ich światy mogłyby spokojnie stanąć w konkury i mielibyście poważny problem z wyborem tego lepszego.
Natomiast do świata “Mroków” nie musiałam się przyzwyczajać. Wchodzi się w otoczenie w mgnieniu oka, dzięki opisom czy metaforom. Znajdziecie tam tyle magii, tyle piękna, sielanki, stworzeń i bohaterów, których pokochacie, że poczujecie się, jakbyście byli jego częścią od zawsze, a czytając, odwiedzali Leta i jego przyjaciół z zapytaniem “hej, co słychać”? I przy okazji biorąc udział w wydarzeniach zapadających głęboko w pamięć.
Zapisałam sobie przykłady, zamieszczę dwa:
“Jesień puka już do bram puszczy, barwiąc ją czule”.
“Doznać pocałunku słońca na splamionej krwią wrogów skórze”.
Tego jest o wiele więcej I wszystko tak dobrze wkomponowane w całość, tak plastycznie, że aż momentami zazdroszczę autorce wyobraźni, słownictwa i umiejętności wprowadzenia, z niezwykłą łatwością, Czytelnika do własnego świata. Świata, do którego z pewnością powrócę. Dlaczego?
Bo przyciąga, wabi i kusi. Bo można poczuć się tam jak w domu.
Autorka raczy nas mnóstwem niespodziewanych zwrotów akcji. Czytając, miałam wrażenie, że mijam się z nią na każdym zakręcie, lecz w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie było sceny, do której moja wyobraźnia nie dorysowywałaby sobie tysiąca możliwych rozwiązań. Kasia zawsze jest o krok przed Czytelnikiem – nie trafiłam ani razu :))
Pozostawia niedosyt, wznieca ciekawość, która sprawia, że ciężko odejść, że wcale nie chce się tego robić. Miałam ochotę tylko siedzieć i czytać. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak szybko czytałam, by dowiedzieć się więcej :) Tego ‘więcej’ chce się z każdą linijką.
A bohaterowie?
Zróżnicowani, wzbudzający sympatię od pierwszych stron.

Niniejszym oficjalnie, jako autorka “Niewolnicy”, obalam teorię, że Leto jest bucem.
No co Wy!

Główny bohater stał się dla mnie kimś w rodzaju…pragnienia. Coś z niewyobrażalną siłą nieustannie mnie do niego przyciągało. Poznajemy go na tyle dobrze, by wzbudził sympatię, by stał się jedną z platonicznych miłości Czytelników, by go zrozumieć.
Ja miałam nieodpartą chęć ochronienia go magiczną tarczą, by autorka nie robiła mu krzywdy, przygarnięcia go do siebie, ‘ujrzenia’ go w całej okazałości ^^ ;)) Więcej nie powiem, sami się zorientujecie ;p
Elf jest po prostu niesamowity. Trzeba go zrozumieć, a ten, komu się to uda, nie nazwie go bucem.
Pozostali bohaterowie także wzbudzają sympatię. Idealnie wkomponowani, z dokładnie określoną rolą, której autorka się trzyma, ewoluujący i stali. Największa przemiana zachodzi właśnie w Leto, który wzbudza tyle emocji naraz, że ciężko ogarnąć to umysłem. Były momenty, kiedy byłam zła, były takie, kiedy śmiałam się z wypowiadanych zdań, słownych potyczek, czy wydarzeń, ale były także takie, kiedy się bałam. Niezliczenie wiele razy bałam się o skórę tego pięknego elfa. Poza tym, jaka to byłaby książka, gdyby nie było w niej cierpienia? Jest i wywołuje łzy.
Wiecie, czego nie ma? Otwartej miłości głównego bohatera, wylewającej się już z pierwszych stron i przyprawiającej o mdłości. Nie ma żadnych schematów, żadnych szablonów, niczego nie da się przewidzieć. Moim zdaniem Leto potrafi kochać, może nawet kocha, tylko się tego boi. Boi się, i to całkiem zrozumiałe, że jeśli się zaangażuje, narazi tę osobę na śmierć. Dlatego przez całą książkę przewijają się subtelne sygnały, drobne gesty, które wzniecają pragnienie choćby szybkiego czytania, by przekonać się, czy bohater pokona strach. Ten nieustraszony skrytobójca. Czy się podda temu, czemu ulegają wszyscy, bo przecież jest mężczyzną z krwi i kości.
Ha! Chcielibyście wiedzieć ;p
Przeczytajcie, a książka Was nie zawiedzie.
Można o niej napisać o wiele więcej. Nie ma w niej niczego, co by mi się nie spodobało i mówię szczerze. Pozostawiła tak wielki niedosyt, ciekawość, że gdybym miała takową możliwość, zaczęłabym czytać tom drugi już teraz. Co z tego, że go jeszcze nie ma, a ja mam do napisania swój ;) Nieważne!

Serdecznie polecam i zachęcam Was wszystkich do sięgnięcia po “Mroki”. Katarzyna Szewioła – Nagel stworzyła tak magiczny świat, że wyobraźnia szaleje ;)

This entry was posted in Fantasy, Recenzje i opinie and tagged , , , by A.M. Chaudière. Bookmark the permalink.

About A.M. Chaudière

Ruda z wyboru, buntownik też z wyboru. Utopiona w fantasy, zakochana w słowach… Pasjonatka prawdziwego piękna. Fanatyczka pachnącego kwiecia i dobrej herbaty, tej czarnej. Autorka. Kocha życie tak bardzo, jak nienawidzi. Ceni święty spokój i poprawnych politycznie ludzi, szaleństwem nie gardzi. Słowem – architekt. Robienia, nic nierobienia, życia. A przede wszystkim niemożliwych zwycięstw.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.