Fabryka Słów proponuje na swoim fanpejdżu czat z Andrzejem Pilipiukiem, którego Czytelnikom fikcja.org na pewno przedstawiać nie trzeba, i którego powieść Wampir z MO ma właśnie dzisiaj premierę. Szczegóły czatu tutaj. Przypomnę, że swego czasu organizowaliśmy konkurs, w którym nagrodami były właśnie książki tego autora.
Author Archives: Rychu
Szybciej niż światło
O pomysłach NASA na podróżowanie z prędkością rodem ze Star Treka pisze w Wiedzy i Życiu Paweł Franczak. Artykuł na Onecie można przeczytać tutaj.
Baza na Księżycu? Być może już wkrótce.
Europejska Agencja Kosmiczna snuje plany, o których myśleliśmy dotąd głównie w kategoriach science-fiction. Można o tym poczytać na Onet.pl w artykule Całkiem realne plany budowy bazy księżycowej oraz nieco dłuższym, dotyczącym eksploracji żłóż surowców na… planetoidach przez amerykańskie firmy: Na naszych oczach science-fiction przestaje być fikcją autorstwa Aleksandra Kiszniewskiego.
Tajemnica służbowa (rozdział 5, ost.)
— …i Szef byłby cię zabił, gdyby nie to, że i tak nie wyglądałeś na żywego. Baliśmy się, że zabrakło ci tlenu. Byłeś cały siny.
Spoglądam na porucznik Strauss z lekkim rozbawieniem. Przez otwarte okno wpada do pokoju woń ogrodu. Wiosenny wiatr porusza żaluzjami, a słońce śle ostatnie, białe promienie na ścianę nad moim łóżkiem. Na werandzie kładą się długie, wieczorne cienie.
Tajemnica służbowa (rozdział 4)
Wychylam się z czarnego otworu śluzy, a on znika za mną bezszelestnie. Trochę dezorientujący jest fakt, iż pion zmienił swój kierunek o sto osiemdziesiąt stopni — i w rzeczywistości stąpam nie tyle po podłodze, o ile po suficie ładowni. Ale przyjmuję chwilowo sufit za podłogę — wszak to wszystko jest takie względne. Nad moją głową widzę rozgwieżdżone niebo: pokrywy luku są rozsunięte. Proszę przez kom o światło i pomieszczenie zalane zostaje blaskiem halogenowego reflektora. Przede mną, przycumowany do ścian i podłogi, spoczywa nasz moduł ekspedycyjny. Swoim srebrzystym cielskiem zajmuje większość miejsca w ładowni. Wyobrażam sobie możliwe skutki jego wybuchu — nasz Saggitarius wyglądałby jak ktoś, kto połknął odbezpieczony granat. Nie skończyłoby się chyba na nieszczelnościach.